Klimontów ma warunki by być dobrą "przestrzenią działań kulturalnych" - takim miejscem, gdzie artyści przyjeżdżają tworzyć, jeździć na rowerze, smarować chleb masłem, wiercić w suficie, czytać "wyborczą", chodzić do kościoła i robić to wszystko na co mają ochotę. Ten potencjał wykorzystywany jest na razie częściowo, ale sporo osób dostrzegło już w rozwoju kulturalnym szansę na rozwój gospodarczy. Wystarczy teraz poczekać na efekty tego zainteresowania, albo lepiej - wziąć w tym aktywny udział. W końcu artystą może być każdy.
Na razie warto napisać o dwóch cyklicznych imprezach - Brunonaliach i Jarmarku na św. Jacka (tej części Jarmarku, która kończy się w momencie, w którym pierwszy raz zostanie odtworzony z kasety przebój "żono moja", albo "gaz, gaz, gaz, policja goni nas").
SMD pojawia się tu jako ciekawostka - nie ma już szans na organizację tego festiwalu w Klimontowie.


